Case study: Co z techniki magazynowej realnie wynika – studium dwóch przypadków

 

Dwie firmy – na różnych rynkach i z różnych powodów – zdecydowały się w swoich magazynach na bardzo zaawansowane rozwiązania techniczne. Szybko jednak się okazało, że sama technika, to nie wszystko... Przedstawiamy studia przypadków, które przygotował specjalnie dla Czytelników „Warehouse Monitor” Roland Krybus, senior konsultant, Międzynarodowa Grupa Doradczo-Inżynierska Miebach Consulting.

 

Postrzeganie logistyki jedynie jako źródła kosztów, wymagającego raczej cięć budżetowych aniżeli inwestycji, ustępuje coraz częściej proaktywnemu podejściu, traktującemu logistykę jako źródło przewagi rynkowej, wymagające w konsekwencji rozważnych inwestycji. Technologiczna rewolucja, coraz wyższe wymagania dotyczące serwisu usług, wzrost konkurencyjności oraz rosnąca niecierpliwość dzisiejszych konsumentów, zmuszają kierowników magazynów do szukania rozwiązań technicznych i procesowych wykraczających poza tradycyjny zestaw regałów i kilka wózków widłowych.

Podejście do zwiększania zasobów technicznych danej firm jest jednak różne. Rynek oferuje nam coraz to nowsze rozwiązania technologiczne o wydajniejszych parametrach; od zwrotniejszych i bardziej ergonomicznych wózków jezdniowych po bezzałogowe urządzenia transportu bliskiego. Bardzo często zauważa się, że wybór wsparcia technologicznego podyktowany jest nie tyle rzeczywistą zasadnością jego użycia, co pozytywnym wrażeniem, jakie wywarło na nas dane rozwiązanie podczas wizyty w magazynie konkurencji, efektowna prezentacja u dobrego dostawcy czy dobre referencje kolegów z branży. Takie powierzchowne potraktowanie tematu często niezbyt dobrze kończy się dla wydajności naszego magazynu czy sensowności wydanych pieniędzy. Mimo iż przytoczone czynniki są istotne podczas rozważania dostępnych wariantów technicznych, to nasze decyzje o inwestycji powinny być w większym stopniu wynikiem wnikliwej analizy potrzeb.

 

Początek drogi, czyli: czego my tak naprawdę chcemy?

To, że dane rozwiązanie sprawdza się w przypadku innych firm, nie jest jeszcze wystarczającym pretekstem do rozpoczynania inwestycji. To zaledwie wierzchołek wieńczący „górę lodową” analiz i badań, które stoją przed firmą chcącą wdrożyć optymalne rozwiązanie dla swojego przedsiębiorstwa. Drogę prowadzącą do wdrożenia optymalnego rozwiązania zacząć trzeba od rzeczy elementarnych, takich jak określenie naszych rzeczywistych potrzeb i możliwości.

Czeka nas zdefiniowanie projektu, którego rozpoczęciem jest audyt logistyczny. Audyt zarówno części namacalnej, to jest fizycznych ograniczeń, z jakimi borykamy się w obecnej infrastrukturze, jak również i dogłębna analiza liczbowa przepływów materiałowych, poziomów zapasów oraz charakterystyki poszczególnych SKU.

Pamiętać należy również o tym, żeby audyt odpowiadał na właściwie zadane pytanie. Przed pytaniem, jakie technologiczne rozwiązanie usprawni naszą logistykę, trzeba odpowiedzieć sobie, czy do zwalczenia dręczących nas problemów w ogóle potrzebujemy wdrażania drogiej i skomplikowanej technologii. Może problem leży całkiem gdzie indziej? Może zapotrzebowanie na personel jest nieodpowiednio obliczane, przydałoby się wyszkolenie pracowników, a nasze procesy są po prostu nieoptymalne i wiele usprawnień da się wprowadzić prostszymi metodami?

Decyzja o wdrożeniu danego rozwiązania musi być zawsze poparta szeregiem analiz, takich jak właściwa klasteryzacja artykułów wykraczająca poza standardowe ABC, rozsądna ekstrapolacja do planowanego horyzontu planowania, analiza ryzyka czy porównanie z benchmarkami z innych projektów. Czy to, co sprawdza się u konkurencji, na pewno będzie działało sprawnie w naszym magazynie? Czy są jakieś rozwiązania z innych branż, które można przynajmniej w pewnym stopniu zaadaptować do naszych procesów? Na ile pozostaniemy elastyczni, jeżeli pojawią się zmiany w asortymencie, przepływach, zmianach na rynku pracy?

Poniższe studia przypadków to projekty przeprowadzone przez biuro Miebach Consulting w Polsce. Celowo przytaczam tutaj projekty z dwóch różnych rynków, aby nieco urozmaicić rozważania nad podejściem do automatyki w ogóle, a także pokazać, jak pewne zewnętrzne czynniki przekładają się na adekwatność inwestycji w logistyce.

 
Czy jest już za późno? Audyt powdrożeniowy w Niemczech

Na początku 2015 roku Miebach Consulting został poproszony o przeprowadzenie audytu procesów logistycznych magazynu centralnego jednej z sieci sklepów wolnocłowych w Niemczech. Audyt był o tyle nietypowy, że decyzja o przeprowadzeniu go została podjęta jakiś czas po wdrożeniu przez klienta najnowszej generacji automatyki m.in. sorterów, magazynów automatycznych, przenośników itd. Ze względu na wysokie koszty personelu wybór rozwiązań automatycznych przychodzi Niemcom bardziej naturalnie, niż ma to miejsce w Polsce. Wprowadzenie niezwykle zaawansowanej technologii nie przełożyło się jednak na wydajność magazynu. Zastosowane bardzo drogie wyposażenie o wysokim stopniu automatyzacji nie wyeliminowało znaczących wąskich gardeł w procesie i zakładana docelowa produktywność magazynu nie została osiągnięta.

W fazie planowania nie zostały wzięte pod uwagę dodatkowe procesy i ograniczenia wynikające z zastosowania automatyki, a co za tym idzie – oczekiwany zwrot z inwestycji oddalał się o kolejne kilka czy nawet kilkanaście lat. Produktem audytu Miebach był pakiet rekomendacji długo- i krótkoterminowych pozwalających na wykorzystanie potencjałów potężnej instalacji. Przez same tylko zmiany organizacyjne zaproponowane przez doradców, jak np. odpowiednie przypisanie artykułów do technologii kompletacji, zmiany w sposobie uwalniania zleceń czy reorganizacja przepływu materiałów z nowymi funkcjami istniejących stanowisk roboczych, udało się zwiększyć przepustowość magazynu prawie trzykrotnie.

Dalszy wzrost wydajności jest jeszcze możliwy przez uruchomienie w istniejącej instalacji dodatkowych stanowisk kompletacji goods-to-man i automatycznych buforów pojemnikowych.

 

Rewizja projektu magazynu w Nowosybirsku

Miebach Consulting został zaangażowany w projekt Design Review dla nowego magazynu dystrybucyjnego fabryki wyrobów czekoladowych w Nowosybirsku. Zadaniem polskich konsultantów była recenzja koncepcji opracowanej przez lokalny zespół projektowy po stronie klienta. Rozwiązanie zaproponowane przez Rosjan opierało się na całkowitej zależności od rozwiązań automatycznych. Nietypowa kombinacja różnego rodzaju kosztownych rozwiązań (m.in. regały grawitacyjne, układnice, przenośniki) zaprojektowana została z myślą o wyeliminowaniu błędów ludzkich i możliwie jak największym uniezależnieniu wydajności magazynu od jakości i dostępności personelu.

Analiza danych projektowych oraz opracowanie alternatyw przez Miebach wykazały jednak, że przy planowanych przepływach automatyka zastosowana w pierwotnej koncepcji zastępuje zaledwie garstkę ludzi, a zwrot z inwestycji w porównaniu z dużo prostszym rozwiązaniem manualnym nastąpi wiele lat później, niż zakładano. Przy pierwotnych rozważaniach nad automatyką nie uwzględniono wszystkich aspektów kosztowych, takich jak m.in. utrzymanie sprzętu, opłaty za serwisy, personel serwisowy, przeglądy gwarancyjne, kierując się przeświadczeniem o znacznym zmniejszeniu kosztów personelu.

Liczby nie kłamią, natomiast nie pokażą nam pewnych aspektów jakościowych, którymi kierowali się Rosjanie przy pracach nad swoim projektem, takich jak: problemy związane ze znalezieniem dobrego personelu, trudne warunki ze względu na niskie temperatury, przyrost demograficzny zaledwie na nieco wyższym poziomie niż w Polsce czy w Niemczech, oczekiwany wzrost płac itp. Do tego dochodzi sprawa image’u firmy posiadającej w swym władaniu najnowsze nowinki technologiczne (aspekt nie do zbagatelizowania w Rosji!). Ostateczne rozwiązanie zaproponowane przez Miebach (obecnie wdrażane przez klienta) jest kompromisem pomiędzy tańszym i dużo bardziej elastycznym rozwiązaniem manualnym a półautomatycznym, które w razie zmian w przyszłości (np. znaczne zwiększenie przepływów, faktyczne problemy z personelem) z łatwością może zostać przekształcone w rozwiązanie w pełni automatyczne. 

 

Każdemu według potrzeb

Trendy rynkowe oraz demograficzne w Polsce pozwalają przypuszczać, że w nie tak odległej perspektywie inwestycja w automatykę stanie się już nie tylko usprawnieniem, a koniecznością. Znaczny spadek ludności w wieku produkcyjnym, emigracja zarobkowa do krajów zachodnich, zmiana profilu wykształcenia czy wzrost kosztów pracy coraz intensywniej będą dawały się we znaki. Firmy planujące rozwój logistyki powinny brać pod uwagę te trendy już dziś. Ponieważ jednak inwestycje w automatykę wiążą się ze znacznymi nakładami, konieczne jest odpowiednie podejście metodyczne już na bardzo wczesnych etapach planowania. Inaczej może się okazać, że zafundowaliśmy sobie jedynie kosztowną zabawkę, będącą źródłem dodatkowych problemów. 

Autor tekstu: Roland Krybus, senior konsultant Międzynarodowa Grupa Doradczo-Inżynierska Miebach Consulting

 

Polecamy również inne autorskie studia przypadków „Warehouse Monitor”:  

Case study: „Speicher 3” – witajcie w logistycznym świecie pracy przyszłości

Case study: Pełna moc pruszkowskiej „Luxtorpedy”

Case study: Centrum logistyczne Lantmannen – z chłodem za pan brat

Case study: Milion sztuk odzieży każdego dnia - magazyn LPP

Case study: Projekt logistyczny w trzech studiach przypadków

Case study: Automatyczne rozwiązanie u producenta z branży farmaceutycznej

Tagi: automatyka magazynowa, case study, centrum logistyczne, dystrybucja, logistyka, magazyn, magazynier, operator logistyczny, palety, regały, studia przypadków, system wms, wózek widłowy, wózki widłowe

         

COPYRIGHT © Warehouse Monitor 2021

 

Background Image

Header Color

:

Content Color

:

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub w konfiguracji usługi. Polityka prywatności.